Wesele

  • Moja duszko, tu się mówi o kościelnej dostojności którą mają przyznać jegomości.

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • Huś ha, na pole, Głupi śmieciu, chochole!

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • A gdyby tak ustroić się w róże i wejść na ogromny stos drzewa.

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • Jutro dzień! przede dniem świt! Wiesz ty, czym ty mogłeś być?

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • Oni i my – my i oni, na wyścigi – kto kogo przegoni!.

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • Za jedno życie – tysiąc żywotów uratowanych od gnicia i rozkładu. Jedna śmierć w zamian za sto żywotów – przecież to prosty rachunek!

Fiodor Dostojewski, Wesele

  • Bez tego złotego dźwięku wniwecz pójdzie cały ruch.

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • A, ja myśle, ze panowie duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć!

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur ostał ci się ino sznur.

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • To ich Lęk i Strach tak wzion, Posłyszeli Ducha głos: Rozpian się nad nimi Los.

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • To uczucia tak się garną;szkoda, żeby szły na marno.

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • Wyście sobie, a my sobie. Każden sobie rzepkę skrobie. 

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur ostał ci się ino sznur.

Stanisław Wyspiański, Wesele

  • Każden ogień swój zapala, każden swoją świętość święci…

Stanisław Wyspaiński, Wesele

Literackie znaleziska

Jej krótki oddech na policzku. Jej włosy na twarzy. Jej dotyk na ramieniu. Zamknął oczy, by zatrzymać tę chwilę. Oswoić ją i przygarnąć. Mieć tylko dla siebie. Chwila poddawała się jego marzeniom. Trwała bez zbytecznych słów i pytań. Delikatna jak skrzypcowy akord utrzymywała się między nimi, splatając ciepłe dłonie i plącząc niesforne włosy.

Barbara Kosmowska, Pozłacana rybka

Taka oto myśl

Poczuła muśnięcie jego warg, z początku lekkie. Rozchyliła usta pod ich naciskiem. Stwierdziła, że niemal wbrew woli topnieje i staje się uległa, oplata rękami jego szyję jak słonecznik zwracający się do słońca. On też ją objął, wsunął dłonie w jej włosy. Pocałunek przestał być delikatny.
W jednej chwili iskra zmieniła się w płomień.

Cassandra Clare,  Dary Anioła Miasto popiołów